Reaktywacja przedwojennej spółki. Co mogą spadkobiercy?

Pozostały niecałe dwa lata na wpisanie przedwojennych spółek do Krajowego Rejestru Sądowego. Termin mija 31 grudnia 2013 roku.

Dostępne dane historyczne wskazują, że liczba spółek polskich i obcych zarejestrowanych w Polsce w latach 1815-1918 wynosiła ponad 180, natomiast w latach 1918-1939 około 2800 (spółek akcyjnych było około 1200). Najmniej polskich spółek było w zaborze austriackim. Powyższe dane statystyczne pokazują, że ta forma prowadzenia działalności gospodarczej była w przeszłości mocno rozpowszechniona.

Procedura reaktywacji spółki sprowadza się do ustanowienia kuratora dla spółki, który zwołuje walne zgromadzenie. Zgromadzenie to wybiera zarząd, który składa wniosek o przepisanie spółki do KRS-u. Do KRS-u można przepisać spółkę do końca 2013 r. Należy wskazać, iż okoliczność nieposiadania przez spadkobierców dokumentów spółki, której wspólnikami byli ich spadkodawcy jest utrudnieniem, ale nie tego rodzaju, które uniemożliwiałoby dochodzenie swych praw.

Wysoce prawdopodobnym jest, iż w aktach dawnego rejestru RHB (poprzednik KRS) znajdują się dokumenty dotyczące takich spółek, zwłaszcza, że przejęcie jej na rzecz Skarbu Państwa następowało po 1945 roku. Oznacza to, że prawdopodobnym jest, że od roku 1945 prowadziły one działalność gospodarczą.

Podkreślenia wymaga, że w pierwszej kolejności spadkobiercy powinni w miarę możliwości poczynić ustalenia, czy spółka w chwili nacjonalizacji miała jakikolwiek majątek. W innym wypadku reaktywacja spółki jest bezcelowa.

Jako drugi krok spadkobiercy muszą przeprowadzić postępowania spadkowe, które umożliwią im nabycie roszczeń co do udziałów w spółce.

Polskie prawo przewiduje możliwość założenia sześciu rodzajów spółek. Od cywilnych począwszy, a na akcyjnych skończywszy. Istotnym elementem w sprawie jest orzeczenie Sądu Najwyższego z marca 2011 roku, które w pewnym sensie przywróciło stosowanie art. 160 Kodeksu postępowania administracyjnego. Zgodnie z tą uchwałą do roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej ostateczną decyzją administracyjną wydaną przed 1 września 2004 roku, której nieważność lub wydanie z naruszeniem przepisów Kpa stwierdzono po tym dniu, ma zastosowanie art. 160 Kpa.

Oznacza to, że prawo do rekompensaty za szkody wyrządzone decyzjami nacjonalizacyjnymi nie uległo przedawnieniu. Warunkiem jest wystąpienie w ciągu trzech lat od uprawomocnienia się decyzji stwierdzającej tą bezprawność do sądu o odszkodowanie. Podkreślenia jednak wymaga, że byli właściciele nie otrzymają jednak odszkodowania za korzyści utracone wskutek bezprawia. Dotychczas sądy zasadniczo im tego nie odmawiały. Powyższe orzeczenie Sądu Najwyższego ma fundamentalne znaczenie, albowiem stwarza tym osobom szansę na uzyskanie odszkodowania, mimo że dotychczas przyjmowano, że to roszczenie uległo przedawnieniu.

Jednakże nawet gdy upłynęły trzy lata od decyzji stwierdzającej nieważność, to sprawa nie wydaje się przesądzona. Wspomniane wyżej orzeczenie otwiera drogę do dochodzenia odszkodowania również tym, którzy nie wnieśli w ciągu tych trzech lat powództwa do sądu cywilnego, ale złożyli wniosek w trybie administracyjnym. Nawet jeśli w trakcie postępowania przed organem administracji doszło do przedawnienia roszczenia odszkodowawczego (w związku z upływem trzyletniego terminu do złożenia pozwu o odszkodowanie na drodze postępowania cywilnego), Sąd Najwyższy przyznaje pokrzywdzonemu możliwość żądania uznania przez sąd, że względy słuszności i sprawiedliwości przemawiają za rozpoznaniem takiego roszczenia.

Przedwojenne spółki akcyjne emitowały nawet kilka rodzajów akcji. Były to akcje o różnych nominałach, różnych emisji, akcje imienne i na okaziciela. Kontrowersyjna jest kwestia nabywania od kolekcjonerów akcji przedwojennych spółek i następnie wykorzystywanie ich w celu reaktywowania spółki.

Z jednej strony mamy sprawę katowickiej Giesche S.A., ale z drugiej strony w zasadzie nie ma innej drogi. Ani Kodeks Handlowy z 1934 roku, ani KSH nie posługują się pojęciem akcji kolekcjonerskiej. Akcje przedwojennych spółek nie mogą być przedmiotem obrotu na giełdzie papierów wartościowych. Nie można także publikować ogłoszeń, w których wyrażona jest wola nabycia akcji określonej spółki, albowiem tego rodzaju działanie wymaga zgody Komisji Nadzoru Finansowego. Na rynku kolekcjonerskim spośród około 1200 przedwojennych spółek akcyjnych występują akcje około 400 spółek. Około 50 z nich podjęło starania zmierzające do przywrócenia bytu prawnego.

Na przeszkodzie reaktywacji spółek często stają trzy akty prawne:

Ustawa o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej z 3 stycznia 1946 r. (Dz.U. Nr 3, poz. 17) – za przejęcie przedsiębiorstw byli właściciele mieli dostać odszkodowanie, które miało być wypłacane w ciągu jednego roku od dnia doręczenia ostatecznej decyzji w sprawie wyceny wartości przedsiębiorstwa. Nigdy żadne odszkodowanie nie zostało wypłacone, ani nawet nie wydano żadnej decyzji co do wyceny przedsiębiorstwa. Był to tylko zapis mający uspokoić zagranicznych inwestorów.

Dekret z 1949 roku, wskutek którego unieważniono większość akcji bez prawa do odszkodowania (unieważnienie następowało, jeśli nie zgłosiło się akcji do rejestracji w 1949 roku – wiele osób nie powróciło wtedy jeszcze do kraju).

Dekret o likwidacji złożonych przed 9 maja 1945 r. depozytów i zastawów oraz przyjętych przed tym dniem do inkasa weksli, czeków i innych dokumentów z 6 września 1951 r. (Dz.U. Nr 47, poz. 344) – zaraz po wojnie władze likwidowały banki i towarzystwa kredytowe.

Właściciele skrytek i depozytów mogli zgłosić się po ich odbiór tylko w okresie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie dekretu. Tym samym przechodziły na własność skarbu Państwa także przechowywane tam akcje na okaziciela. Akcje te obecnie znajdują się w posiadaniu NBP. Razi tutaj niekonstytucyjność przejęcia tych depozytów. Wartym jest podjęcie starań przez osoby, które mają dokumenty potwierdzające takie depozyty, aby zakwestionować skuteczność przejęcia tych depozytów.

Jeżeli odebrano w sposób sprzeczny z prawem mienie spółce z o.o., to uprawnionym do odzyskania tego mienia jest sama spółka, a nie jej wspólnicy.

Po wojnie znaczna ilość akcji, często 100 proc. kapitału zakładowego, zostały wywiezione z Polski do Niemiec przez osoby, które podpisały volkslistę. Za zwrot tych akcji otrzymały one znaczne odszkodowania.

Zaznaczenia wymaga, że proces reaktywacji przedwojennych spółek podlega nadzorowi ze strony prokuratora, którego sąd rejestrowy ma obowiązek zawiadomić o złożeniu przez przedwojenną spółkę wniosku o wpis do KRS i doręczyć mu odpis uchwały wspólników (walnego zgromadzenia), stanowiącej podstawę wniosku. Udział prokuratora w postępowaniu rejestrowym zgodnie z przepisami prawa jest obligatoryjny.

Nadto, prokurator jest uprawniony do wystąpienia o uchylenie uchwały wspólników (uchwały walnego zgromadzenia) sprzecznej z umową (statutem) spółki bądź dobrymi obyczajami i godzącej w interesy spółki lub mającej na celu pokrzywdzenie wspólnika, akcjonariusza bądź osoby trzeciej albo o stwierdzenie nieważności uchwały przedwojennej spółki, w przypadku gdy jest ona sprzeczna z prawem.

Niepokojące są jednak wnioski płynące z Informacji NIK z grudnia 2007 roku, w której wskazano: Powszechną praktyką do połowy lat 90. było nierzetelne wstrzymywanie wydawania decyzji w sprawach o wypłatę odszkodowań za mienie przejęte z naruszeniem prawa. Minister gospodarki w latach 1990-1995 (…) nie wydawał decyzji orzekających o odszkodowaniu za bezprawnie znacjonalizowane mienie. Minister rolnictwa i rozwoju wsi (…) w zasadzie także nie wydawał takich decyzji. W okresie późniejszym, gdy takie decyzje były już wydawane, były one negatywne, a niekorzystne dla wnioskodawców rozstrzygnięcia były względnie często zaskarżane do sądu administracyjnego.

 

Maciej Obrębski

adwokat

Data: 27.02.2012

Miejsce publikacji: Money.pl