Za tzw. “zespół pocovidowy” uznaje się szereg zróżnicowanych objawów, które trwają ponad 12 tygodni po przebytej infekcji COVID-19. Okazuje się, że długoterminowe następstwa po zakażeniu tym wirusem są trudne do opanowania – nie sposób bowiem przewidzieć, u którego chorego wystąpią, jak długo będą trwały, ani czy uda się ich trwale pozbyć.
Jak się okazuje “zespół pocovidowy” nie jest kategorią wyłącznie medyczną, ale występuje również na gruncie prawnym. Warto bowiem przypomnieć, że choć wirus COVID-19 sam w sobie był zagrożeniem, to jego uciążliwość została spotęgowana poprzez przymusową izolację, wymuszenie zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorców oraz szereg mniej lub bardziej sensownych zakazów i nakazów, których naruszenie zostało rzecz jasna powiązane z dolegliwymi sankcjami.
Następstwa takich regulacji – nierzadko uchwalanych z dnia na dzień, a przy tym niedopracowanych, wzajemnie sprzecznych, niezrozumiałych – wciąż trawią polskie firmy. Przedsiębiorcy nadal zmagają się z karami wymierzonymi za rzekome naruszenia przepisów covidowych, czy też niejednoznacznymi przepisami modyfikującymi w okresie pandemii powinności względem różnych instytucji, obliczanie terminów i wynikającymi z tego zarzutami niedopełnienia ustawowych obowiązków.
Jednak przynajmniej w tym ostatnim wymiarze jest skuteczne lekarstwo w postaci skutecznej obsługi prawnej i w rezultacie prawomocnego uchylenia nałożonych sankcji. Takie właśnie rozstrzygnięcie, w sprawie prowadzonej przez adwokata Macieja Obrębskiego i radcę prawnego Romana Radosława Gospodarczyka, uzyskała w bieżącym tygodniu nasza Kancelaria. Ponowne uchylenie decyzji nakładającej karę pieniężną, a następnie wydanie decyzji umarzającej postępowanie administracyjne, ostatecznie kończy wieloletnie zmaganie Klienta z sankcjami czasu pandemii.
Wszystkim doświadczonym przez zespół pocovidowy pozostaje życzyć dużo zdrowia, a przedsiębiorcom dodatkowo cierpliwości i wytrwałości w obronie swoich praw.